Pasztet improwizowany, bo do prawdziwego pasztetu to mu sporo brakuje, nie ma w nim wątróbki. Powstał po sprzątaniu lodówki z następujących składników:
gotowane mięso drobiowe i wieprzowe (kawałeczek gotowanej biodrówki)
różne wędlinki w tym kilka plasterków szynki
kawałek pieczonej kaczki z tłuszczykiempomidory suszone w oleju ( słoiczek z Biedronki)
suszone pomidory z czosnkiem i bazylią ( przyprawa z Visany)
natka pietruszki
sól
pieprz
chili
jajka (dałam 5 całych jajek i białko)
bułka tarta (do środka pasztetu ze dwie łyżki i do wysypania foremki)
Zmielone mięso połączyć rączkami z pozostałymi składnikami , włożyć do wysmarowanej i wysypanej bułką tartą keksówki. Piec ok. 1 godz. w temp. 180 stopni C